Imprezy
Kina
Kultura
Teatry
Zespoły

 
Beskidy
Bielsko nocą
Duma miasta
Filmy
Historia
Ciekawostki
Wehikuł czasu
Historyczny kufer
Gospodarka
Miasta bliźniacze
Muzeum
Panorama
Położenie
Plan miasta
Zabytki
Wybitni bielszczanie

Bezpieczeństwo
Edukacja
Firmy komunalne
Hotele
Media
Religia
Urzędy
Sport i rekreacja
Zdrowie

Bielscy internauci
Chat

e-kartki

Hyde Park
Ogłoszenia
Księga gości

MZK Bielsko-Biała
Rozkład jazdy PKP
Rozkład jazdy PKS
Kolej linowa na Szyndzielnię

Bezpieczne miasto
Narkotyki

Beverly Hills Video

Bieżący serwis informacyjny Radia Bielsko
Aktualizacja:09-01-2010

Jeśli wiesz coś o czym chciałbys poinformować wszystkich,
napisz do nas
redakcja@radio.bielsko.pl

Archiwum

Gospodarzom pomagają ściany...
"Z Argentyńczykami na quadach w tym roku Rajdu Dakar się nie wygra" - mówi Rafał Sonik, pierwszy Polak który stanął na podium tego rajdu.
Przedsiębiorca, prezes bielskiego Gemini Park ocenia, że gospodarze imprezy- Argentyńczycy już wcześniej znali trasę, a to spory atut.
"Ja nie wiem, jak to jest możliwe, ale robią skróty na trasie. Np. było takie charakterystyczne miejsce gdzie trzeba było objechać górę, a facet bez najmniejszego zastanowienia jedzie tnie przez górę. To znaczy, że wie iż z drugiej strony da się zjechać na trasę"- opowiada Polak. Rafał Sonik mimo, że nie zna skrótów radzi sobie dobrze. Na razie w klasyfikacji generalnej zajmuje piąte miejsce. Podobnie jak Krzysztof Hołowczyc w klasyfikacji samochodów.

Jak było na trasie szóstego etapu?!
"Było bardzo dużo pyłu i kurzu. Można się z nim oswoić, ale jak jadę z tyłu to mi strasznie kurzy i to jest zawsze kłopot. Jeden odcinek szczególnie zapamiętam. Był to najpiękniejszy odcinek trasy, jakim kiedykolwiek jechałem quadem. Po wzgórzach, szeroką szutrową drogą z hopkami. Niesamowita przyjemność!
Zaraz po niej był przejazd przez wyschnięte słone jezioro, a to z kolei jest makabra. Dla przedramion w szczególności. Nie życzę nikomu, żeby po czymś takim jeździł"- opowiada zawodnik.

Siódmy etap Sonik zakończył na dobrym trzecim miejscu.
Przedsiębiorca z Krakowa w 2009 r. zadebiutował jako pierwszy Polak w kategorii quadów w rajdzie, zajmując w klasyfikacji końcowej 3 miejsce.


Bieżący serwis informacyjny Gazeta Wyborcza
Aktualizacja: 09-01-2010

Jeśli wiesz coś o czym chciałbys poinformować wszystkich,
napisz do nas
listy@katowice.agora.pl

Bielskie BWA trzyma poziom. Lepsze galerie tylko w Warszawie.

Najlepsza publiczna galeria sztuki poza Warszawą? Białostocki Arsenał i Galeria Bielska BWA. Przynajmniej w rankingu tygodnika "Polityka", która wyróżniła ją za ciekawe wystawy w 2009 roku.
Rozmowa z Agatą Smalcerz

Łukasz Kałębasiak: Piąte miejsce w rankingu obok takich potęg jak Zachęta czy CSW to osiągnięcie. Jak się to udaje galerii na krańcu Polski?

Agata Smalcerz, dyrektorka galerii: To chyba wynik tego, że pracujemy w tej galerii z radością. Skoro mamy możliwości pokazywania najlepszej sztuki, to musimy to robić. Ale też nie zapominamy o miejscowym środowisku, bo uważam, że nie powinniśmy patrzeć tylko na Warszawę. I to właśnie zostało dostrzeżone.

Dostrzeżony został też konkurs malarski Bielska Jesień. Dzięki niemu udowadniacie, że malarstwo nie straciło swojej siły.

- Kiedy przyszłam do galerii w 1992 roku, Bielska Jesień była swego rodzaju świętą krową. Trwała od lat i nie za bardzo wiedziano, co z nią dalej zrobić. Dużym wyzwaniem było sprawienie, żeby ten konkurs odzyskał swoją rangę i naprawdę promował malarstwo i pokazywał najciekawsze w nim zjawiska. Doprowadziliśmy do tego, że teraz ten konkurs naprawdę bardzo wiele znaczy. Do tego towarzyszy mu wystawa kuratorska, która pokazuje to, co w malarstwie jest już uznane. Bo Bielska Jesień wciąż jest skierowana do ludzi młodych.
W tym roku chcecie jeszcze bardziej promować młodych malarzy i zorganizować targi sztuki.

- Stwierdziliśmy, że mamy w ręku skarb, którego łatwo się pozbywamy. Artyści przysyłają nam wiele ciekawych obrazów, które wiszą przez miesiąc w Bielsku-Białej, po czym są odsyłane, i tych artystów natychmiast przechwytują galerie prywatne. Dlatego próbujemy ostrożnie wejść na rynek sztuki. Targi odbędą się od 11 do 13 czerwca i będą towarzyszyły Festiwalowi Miast Partnerskich. Liczymy, że także przedstawiciele zagranicznych miast, którzy będą wtedy u nas, mogliby być nabywcami tych obrazów.

BWA podlega władzom miasta. Udaje się wam mimo to zachować niezależny program?

- Na szczęście ze strony miasta nie otrzymujemy sygnałów, że coś możemy w galerii pokazywać a czegoś nie. Bardziej musimy brać pod uwagę wrażliwość naszej publiczności. Wiemy, jacy ludzie do nas przychodzą. Nie chcemy przecież otwierać wystaw, na które nikt nie będzie przychodzić. I chociaż bardzo mi się podoba np. ostatnia wystawa Zbigniewa Libery, to boję się, że byłaby tu niezrozumiana.

Żeby trafić do następnego rankingu, musicie już na niego pracować. Czym galeria zaskoczy nas w 2010 roku?

- Mamy w programie kilka ciekawych wystaw artystów z naszego środowiska. Szykujemy choćby prapremierowy pokaz wideoinstalacji Sławomira Rumiaka, nad którym pracuje już od kilku lat. To będzie duże wydarzenie lutego. Będzie wystawa rzeźby Agaty Agatowskiej, artystki pochodzącej z Oświęcimia i mieszkającej teraz w Düsseldorfie, która zdobyła teraz główną nagrodę na Biennale Młodych "Rybie Oko" w Słupsku.

Wystawę kuratorską, przeplatającą się z Bielską Jesienią, przygotowuje tym razem lubelski artysta Robert Kuśmirowski. Będzie dotyczyła 50-lecia galerii.

Natomiast jesienią w ramach festiwalu Ars Cameralis pojawi się u nas paryska artystka Carole Benzaken. Ma przygotować specjalny projekt dla Bielska-Białej. Była już u nas, zwiedzała miasto, poznawała jego historię i teraz pracuje nad projektem.
 

Wszelkie uwagi i sugestie prosimy kierować na adres:



© "Bielski Portal Internetowy" zastrzezona nazwa towarowa przez "Biel-Net". Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone przez Biel-Net.
Wszystkie użyte nazwy i znaki towarowe są własnościa firm odpowiednich wlaścicieli, ich zastosowanie na stronach Bielskiego Portalu Internetowego
ma jedynie charakter informacyjny